Studnia Grozy

  • Mistrz Gry: Damian
  • System: Vaesen. Mityczne Istoty
  • Tytuł: Studnia Grozy
  • Godzina rozpoczęcia sesji: 16:00
  • Czy przyjazne dla początkujących: Tak, zapraszam wszystkich chętnych
  • Oczekiwana wiedza graczy: Żadna, wszystko wyjaśnię na sesji
  • Wymagana znajomość języków obcych: Żadna – materiały są w jezyku polskim.
  • Ograniczenie wiekowe: 18+
  • Liczba graczy: 5
  • Czas trwania sesji: 4 h
  • Hashtagi: Śledztwo, horror, wyższe sfery
  • Triggery: Przemoc, morderstwa
  • Czy MG przygotuje gotowe postacie: Tak
  • Źródło grafiki: kooperacja z czat GPT

Opis sesji:

Warszawa, rok 1881.
Miasto oddycha ciężko — dymem fabryk, wilgocią Wisły i czymś jeszcze… czymś, czego większość ludzi nie potrafi nazwać. Ulice pełne są pośpiechu, rozmów i stukotu kół, ale między tym wszystkim kryje się cisza. Taka, która nie powinna istnieć. Są jednak tacy, którzy ją słyszą. Każde z was — na swój sposób — doświadczyło czegoś, co nie daje się wyjaśnić. Coś, co nie pasuje do świata lekarzy, oficerów, ksiąg i praw. Coś, co patrzy z drugiej strony rzeczywistości. I właśnie dlatego otrzymaliście list. Zwykły papier. Staranny charakter pisma.
Adres: ulica Brzozowa 17. Podpis: Krzysztof Wenda, aptekarz.
Spotkanie odbyło się wieczorem. Apteka była zamknięta dla klientów, ale drzwi uchylone — jakby ktoś czekał. Wenda okazał się człowiekiem spokojnym, uprzejmym… i zmęczonym.
Mówił niewiele, ale wystarczająco, byście zrozumieli jedno: Nie jesteście jedyni. Istnieje — a raczej istniała — Konfraternia. Towarzystwo ludzi takich jak wy. Widzących. Rozumiejących. Pomagających tam, gdzie inni odwracają wzrok. Dziś zostało po niej bardzo niewiele. Może tylko on. I teraz — wy.
Wasza pierwsza sprawa nie przyszła znikąd. Kilka dni temu do Wendy trafił list z Ujazdowa.
Od człowieka, który nie pisałby takich rzeczy bez powodu. Piotr Lisowski. W jego rezydencji dzieją się rzeczy, których nie sposób wyjaśnić. Dwóch ludzi nie żyje. Ich ciała… nie przypominają ofiar zwykłej przemocy. Służba odchodzi. Ci, którzy zostali, milczą lub modlą się półgłosem. Nocą w domu słychać głosy. Nie rozmowy — przekleństwa. Życzenia śmierci. Słowa pełne nienawiści… których nikt nie wypowiada. Carska policja była na miejscu. Nie znalazła nic. Wenda spojrzał na was wtedy uważnie. Jakby próbował ocenić, czy to już ten moment.
— Jeśli się mylę — powiedział cicho — to będzie tylko sprawa dla ludzi rozsądnych.